Czas podróży - polskie morze zimą

Dodatki z lisiej lawendy

Warsztat na wagę złota

Dzisiaj piszę do Was z kuchni, w której właśnie trwa druga destylacja wody lawendowej. To jest absolutnie ten magiczny moment, w którym cały dom pachnie. Pachnie pięknie, w sposób nie do opisania...

fot. pinterest.com

W miedzianym, niewielkich rozmiarów (10 litrów), ręcznie kutym w Maroku alembiku bulgocze lawenda. W efekcie skraplania się pary wodnej, która przechodzi przez lawendę, powstaje hydrolat oraz olejek lawendowy. Jest to niewielka produkcja zaspokajająca nasze oraz naszych znajomych zapotrzebowanie na hydrolat. Nie oddzielamy olejku od wody - te kilka kropel, które pływa po powierzchni trafi później do szklanych buteleczek wraz z hydrolatem. 

Używam zamiennie haseł woda lawendowa oraz hydrolat lawendowy - pamiętajcie, są to synonimy. 

Czym tak naprawdę jest hydrolat/woda lawendowa?

Jest to naturalny produkt powstający w procesie destylacji kwiatów lawendy (w naszym przypadku lekarskiej) parą wodną. Przez długi czas był uważany za produkt uboczny destylacji olejku i nie wykorzystywano jego właściwości. Ten nasz jest w 100% naturalny - nie dodajemy do niego żadnych substancji konserwujących, dlatego produkujemy go w niewielkich ilościach. Takich, by móc w ciągu ok. 2 tygodni zużyć całość. 

Jak wygląda hydrolat? Cóż, jak woda. Może mieć odcień lekko słomkowy, odrobiny osadu oraz w naszym przypadku - cienką warstwę złotawego olejku na powierzchni.

Jak pachnie? Od razu zaznaczam, że zupełnie inaczej niż sam olejek lawendowy. Zapach wody lawendowej jest rześki, mocno ziołowy. Gdyby nie fakt, że wcześniej miałam okazję wąchać oraz testować hydrolaty z innych plantacji, po pierwszej własnej destylacji miałabym niezłą zagwozdkę z tym zapachem. A tak - uff - wiem, że wszystko jest w porządku.

Do czego ja używam hydrolatu? Dla mnie priorytetowe działanie wody lawendowej to jej właściwości odkażające oraz przyspieszające gojenie. Hydrolatu używam na co dzień jako tonik na twarz, szyję oraz ramiona czyli miejsca, w których pojawiają się problemy z cerą. Wszelkie oparzenia oraz skaleczenia też są w mojej rodzinie traktowane tym produktem. 

Do czego używają hydrolatu moi znajomi? Podstawa to walka z trądzikiem. Trwa druga destylacja, więc preparat sprawdza się. :) Drugie zastosowanie - woda używana jest jako baza pod naturalne, domowej roboty kosmetyki tj. mydła czy kremy. Wiem również, że używana jako płyn do włosów oraz skóry głowy złagodziła jej stan zapalny.

Podsumowanie właściwości: łagodzące, antyseptyczne, gojące, regenerujące, możliwość stosowania do wszystkich typów cery (może być również stosowany jako kompres pod oczy!)

Ten z dzisiejszej destylacji trafi do takich fikuśnych, klimatycznych buteleczek.

W  końcu św. Mikołaj też lubi lawendę. :)

Share this:

About the author / Hania

Hania

Hania

Prowadzę plantację lawendy i opisuję swoje doświadczenia z nią związane na tym blogu. Ciebie, Czytelniku, zapraszam w podróż po moich zmaganiach z kapryśną pogodą i uprawą roślin w zgodzie z naturą.

Komentarze   

0 #3 HaniaKa 2016-09-08 10:31
Karolina, nasz sąsiad ma ule, więc u nas w czasie kwitnienia pszczół aż za dużo. :)

Pozdrawiam ciepło!
Cytować
+1 #2 Karolina 2016-08-17 07:19
Haniu,
przegląda Twojego bloga z zapartym tchem, przeczytałam kilka Twoich postów i serdecznie Ci gratuluję - przede wszystkim odwagi!

Czy myślałaś o zbudowaniu kilku uli w pobliżu swoich pól lawendowych? Piszesz, że lawendę hodujesz ekologicznie. Ekologiczny miód lawendowy - super sprawa :)

Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki, rozwijaj dalej swoją działalność i pasję. Przyjemnie się Ciebie czyta i patrzy na cuda które robisz :)
Cytować
+1 #1 Zofia 2016-07-02 12:11
Jestem zauroczona tym co pani robi,chcę odwiedzić
wraz z mężem i 6 letnią wnusią LISIE POLE. Skontaktuję się telefonicznie. Pozdrawiam
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

DMC Firewall is a Joomla Security extension!