Spacer wśród lawend

Czas podróży - polskie morze zimą

Dodatki z lisiej lawendy

Nowy rok = nowe wyzwania. Realne, nic ponad siły.

U nas sprawa zdaje się być całkiem prosta - chcemy ulepszyć naszą plantację. Poniżej wrzucam zestawienie zdjęć pokazujących lawendowe must have w 2015 roku (jak się później zorientowałam na czterech z sześciu zdjęć znajduje się, mniej lub bardziej ukryta, lawenda):

 

Primo: suszarnia

Lisie lawendy suszą się na strychu domu (o tym, jak całość wygląda z zewnątrz, pisałam wcześniej, klik) oraz w drewnianej szopce. Próbowaliśmy również zaadaptować garaż na suszarnię, ale, jak na złość, w tym pomieszczeniu bukiety nie chciały dobrze schnąć, więc szybko wycofaliśmy się z tego pomysłu. Garaż, ku radości Rafała, przerobiliśmy na mini fight club - tego na pewno nie wiecie, ale mój mąż z uporem maniaka trenuje MMA. 
Do tej pory bukiety podwieszane były na rozciągniętych po całym strychu linkach. Lawendy szybko rosną - zbiory z roku na rok będą coraz większe. O ile rok wcześniej spokojnie starczało nam miejsca, tak w tym roku postanowiliśmy, że czas najwyższy wykorzystać 100% przestrzeni, by nie mieć problemów z pomieszczeniem wszystkich bukietów w przyszłych latach.

Priorytetem jest stworzenie drewnianych stelaży, które ze względu na mocne skosy na strychu będą mocowane do ścian. Idea taka jak na zdjęciach powyżej. Chcielibyśmy również dobudować bezpośrednie wejście na strych z dworu od strony pola z niewielkim tarasem widokowym.

Secundo: pracownia na zewnątrz

Oj, już od dawna chodzi za mną drewniany domek w ogrodzie. Połączenie pracowni, suszarni i... lawendowej oazy, w której mogłabym rozwijać swoje pomysły. Powiem Wam, że niewiele potrzebuję do szczęścia - wystarczą stare okna, palety i deski z budów, by wyczarować coś, moim zdaniem, wyjątkowego. Taki jest też plan - recykling pełną parą! Czy nam się uda? Okaże się wiosną. 

Z chęcią przeczytałabym porady od Was, jeśli już macie za sobą własnoręczne stawianie takich konstrukcji. Wszelkie wskazówki mile widziane. Gdyby ktoś chciał się podzielić z nami uwagami na temat takiego budowania, zachęcam do pisania na adres mailowy Lisiego: lisiepole@gmail.com

Za przeniesieniem pracowni latem na zewnątrz przemawia kilka kwestii:

- goście od razu po przyjechaniu na Lisie mogliby zobaczyć moje wyroby,

- miałabym oko na całe pole i mogłabym pracować bliżej natury,

- byłoby mniej lawendy w domu, a co za tym idzie - mniej sprzątania! ;)

Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, ile ja mam sprzątania na co dzień dopóki jest co zawijać. Przycinanie bukietów na wianki, czyszczenie bukietów z listków, robienie suszu... Wszystkie te czynności produkują niewyobrażalne ilości pyłków, gałązek, suszków (... i tak dalej) fruwających po domu. Gdy zawijam wianki, lawenda wyskakuje z każdego narożnika, jest na ubraniach, wylatuje ze stanika, zakrada się do wanny. Pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy przed zeszłorocznymi zbiorami było usunięcie z domu wszystkich dywanów...

- może udałoby się zmieścić jakąś niewielką młocarnię wewnątrz, a alembik mógłby sobie pyrkać cały dzień?

Tertio: więcej mebli ogrodowych

Zapytana wiosną zeszłego roku o to, gdzie ugoszczę osoby przyjeżdżające na Lisie, odparłam - oj, mamo, a kto by chciał do Bieniądzic przyjeżdżać? Odwiedzi nas pewnie grupka lawendowych fanów i to wszystko...

A tu taka niespodzianka! Przyjechało do nas tyle fantastycznych osób! Tyle nowych, ciekawych znajomości! Ileż ja się natrajkotałam w sezonie... A ja lubię gadać, oj, bardzo.

Wiecie, najbardziej cieszy fakt, że są osoby, które chcą do nas wracać, już w sezonie wielokrotnie nas odwiedzały. Mnie to czasem ciężko uwierzyć jak słyszę - a, dzień dobry, przyjechałyśmy tak na chwilkę posiedzieć u pani, bo tu jest tak spokojnie i pięknie... Takie zdania kradną mi serce i motywują do dalszej pracy.

I tak to trochę wyszło, jak przewidziała moja mama, że ta jedna ławeczka ustawiona na polu to za mało. Przybywa więc na Lisim mebli ogrodowych. Powoli, powolutku. I tak sobie kombinuję, żeby stworzyć podobną przestrzeń jak ze zdjęcia - uformować stelaż tipi, postawić krzesła oraz stół (a akurat mam taki jeden piękny, wiekowy, okrągły, czekający na impregnację) i wyczarować odrobinę romantyzmu na Lisim. :)

Mam już także wystarczająco duży stół i odpowiednią ilość krzeseł, by zorganizować na plantacji warsztaty. Jakieś pomysły/sugestie? 

Quatro: aranżacja betonowego płotu

Bardzo podoba mi się pomysł na adaptację drewnianych skrzyń jako stałej ozdoby płotu. Wiecie, mocuje się skrzynię w szczelinach między betonowymi płytami, a w niej uprawia rośliny. W tamtym roku już pojawił się zalążek tej idei na plantacji - w moim mini ogródku zen zawisła taka skrzynia, w której rosły różne odmiany pieprzówki. Mało wysiłku, a efekt spektakularny!

Na koniec chciałabym sobie życzyć w 2015, żeby lawendy wzorowo przezimowały, a ja żebym wyglądała zawsze na polu jak ta pani ze zdjęcia powyżej! 

PS A jakie są Wasze ogrodowe postanowienia noworoczne? :)

Share this:

About the author / Hania

Hania

Hania

Prowadzę plantację lawendy i opisuję swoje doświadczenia z nią związane na tym blogu. Ciebie, Czytelniku, zapraszam w podróż po moich zmaganiach z kapryśną pogodą i uprawą roślin w zgodzie z naturą.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

DMC Firewall is a Joomla Security extension!