Czas podróży - polskie morze zimą

Dodatki z lisiej lawendy

Warsztat na wagę złota

... bo gdy się kończy lawenda do zawijania, Lisy przerzucają się na sztuczne kwiaty.

Koniec i kropka - taka zbrodnia! :)

Wiankowanie wchodzi w krew. Odpoczniesz miesiąc od zaplatania wianków i nagle zaczynasz czuć, że ręce ci chodzą, że chętnie byś stworzył jakąś kompozycję. Kolejny tydzień przeżywasz, że trzeba czekać do wiosny na świeże rośliny do zasuszenia, aż w końcu nie wytrzymujesz i jedziesz po zapas sztucznych kwiatów do pobliskiego centrum ogrodniczego, a resztę zamawiasz przez internet. 

Dlaczego piszę ZBRODNIA o robieniu wianków ze sztucznych kwiatów? Dawno temu wrzuciłam na fanpage Lisiego zapytanie o sztuczne kwiaty - czy to hit czy kit? Sporo osób mi wtedy odpisało, że fuj, że nie wolno, że tylko true nature. A ja się nie zgadzam - rzadko zrywam te rośliny, które nie nadają się do zasuszenia. Szkoda mi kwiatów, które zwiędną po kilku dniach stania w wazonie... Wolę żeby kwitły na łące. Wtedy bardziej cieszą oko. Ze zrywaniem lawendy to oczywiście inna bajka - suszona prezentuje się galant i ma szereg zastosowań dekoracyjnych - więc, sami widzicie, tworzymy duet idealny.

Zresztą zdarza mi się również łączyć lawendę ze sztucznymi kwiatami, przy czym zawsze staram się wybierać takie egzemplarze, które wyglądają jak najbardziej naturalnie i nie rażą po oczach szaloną kolorystyką. To obecnie naprawdę nie problem, by na rynku znaleźć produkty całkiem nieźle imitujące naturę i w dodatku trafiające w nasz gust.

Gdy popełniam taki sztuczny wianek, staram się także wykorzystać te materiały, które zostały mi po sezonie lawendowym. A to jakieś guziczki lub resztki wstążek do dekoracji, a to niewykorzystane podkłady i koronki - próbuję przerobić to, czego nie zużyłam latem i jesienią.

Dlaczego?

Główny powód jest taki, że nie wiem, co mi przyjdzie do głowy w lipcu czy sierpniu. Nie wiem również, czy nie zmienię całkowicie stylistyki. Nie wiem, co mnie tym razem zainspiruje. Dlatego wolę mieć czystą kartę i zapełniać swoją pracownię praktycznie w 100% od nowa. Wystarczy zauważyć, że drugi sezon lawendowy był kompletnie różny pod względem dekoracji od tego pierwszego. 

Jaka jest recepta na udany wianek?

Pierwsze sprawa: podkład - im szerszy, tym więcej kwiatów będziecie potrzebować, a pamiętaj, że sztuczne kwiaty wcale nie należą do tanich!

Po drugie - zaplanuj w miarę symetryczną kompozycję. Nikt nie mówi, że taki wianek ma być tworzony pod linijkę, ale jeśli przykleisz za duży/za mały kwiatek nie w tym miejscu, to podświadomie, patrząc na całość układu, coś ci nie będzie pasować. Wiecie, niby wszystko gra, a jednak z tyłu głowy pali się lampeczka - znajdź niepasujący element. ;) Zawsze przed przyklejaniem kwiatów staram się rozmieścić je na podkładzie, wstępnie sprawdzić jak prezentować się będzie całość.

Trzecia sprawa - pistolet! Pistolet na klej (... skoro mowa o wiankowej zbrodni) najlepszym przyjacielem każdej rękodzielniczki. Niby sprawa oczywista, ale dla mnie, na początku wiankowania, wcale taka nie była - pierwsze wianki na Lisim powstały z elementów przyklejanych na Super Glue. Mea culpa! Przyznam się Wam, że nawet teraz bawi mnie ten fakt do łez... :D 

Ostatnia rzecz - inspiracje... Każdy z nas rejestruje w ciągu dnia masę obrazów. Nasz wzrok niczym zaprogramowany obiektyw łapie wciąż nowe i nowe urywki chwil, które następnie zapisywane są w naszej pamięci. Ja mam mocno fotograficzną pamięć - dzięki temu czasem udaje mi się znaleźć źródło inspiracji do moich prac. I tak w przypadku dwóch ostatnich wianków, które popełniłam (dalej ta zbrodnia...) odnalazłam swoje dawne fascynacje barokowym malarstwem martwych natur. Bo tak pomyślałam - niech będzie soczyście, niech te wianki sprawiają wrażenie, że aż się uginają od ciężaru kwiatów, niech cechuje je różnorodność. Jasne, to baaardzo luźne skojarzenie dotyczące samej formy, moje osobiste, pomijające między innymi tak ważny w martwych naturach motyw vanitas.

Chodzi mi o to, by nie zapominać, jak ważne jest dla nas poszukiwanie inspiracji do prac. A im bogatszy mamy arsenał skojarzeń, tym różnorodniejsze jest nasze rękodzieło. 

Przyjemności z twórczości!

Share this:

About the author / Hania

Hania

Hania

Prowadzę plantację lawendy i opisuję swoje doświadczenia z nią związane na tym blogu. Ciebie, Czytelniku, zapraszam w podróż po moich zmaganiach z kapryśną pogodą i uprawą roślin w zgodzie z naturą.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd