Czas podróży - polskie morze zimą

Dodatki z lisiej lawendy

Warsztat na wagę złota

Jak już sobie trochę ponarzekałam we wcześniejszych wpisach, to przyszedł czas na bardziej inspirujące notki. Do nowego cyklu o Lawendzie w Kuchni zainspirowała mnie moja mama, która w ostatnich dniach mocno wzięła się za testowanie przepisów z lawendą. Gdybyście mogli spróbować jej wczorajszego dania popisowego - kaczki w winnej marynacie lawendowej - mniam, palce lizać!

Przepisów z wykorzystaniem lawendy jest cała masa w sieci. Chciałabym jednak bardziej skupić się na możliwościach jej wykorzystania niż na konkretnych propozycjach, gdyż w mojej kuchni obowiązuje pełna dowolność i dość luźna interpretacja gotowych receptur. Nie należę do tych osób, które z miarką skrupulatnie odmierzają wszystkie składniki, bliżej mi do tych, którzy od serca sypią różne przyprawy i potem czekają na efekt. 

Pij lawendę!

Najprostsze do przyrządzenia są woda oraz herbata z nutką lawendy. Wodę aromatyzuję świeżo ciętymi gałązkami. W ciągu godziny napój jest gotowy. Po dodaniu kilku kostek lodu i cytryny staje się idealnym orzeźwieniem podczas lata.

Natomiast herbatę przygotowuję na różne sposoby. Nie ma znaczenia, czy jest to zielona czy czarna, liściasta czy w saszetkach. Tu króluje pełna dowolność. Najprostszy sposób? Herbatę oraz gałązkę lawendy zalewam wrzątkiem. Gałązką również mieszam napar.

Zachęcam wszystkich, by na Waszych kuchennych półkach znalazło się miejsce dla słoika z lawendowym suszem. Mając pod ręką jego zapas, możecie susz dowolnie mieszać z innymi ziółkami i zamykając w zaparzaczu, uzyskiwać za każdym razem wyjątkową mieszankę. 

Równie prostym i wykorzystywanym przeze mnie sposobem jest tworzenie lawendowych kompozycji herbacianych na zapas - kupuję puste saszetki (np. firmy Mount Everest Tea), które następnie wypełniam dowolną kompozycją. Jest to o tyle fajna sprawa, że nagle parzenie herbaty staje się rytuałem - w końcu samodzielnie przygotowujemy mieszankę smakową. 

Dla kochających cukier polecam także zrobienie lawendowego cukru. Przepis jest banalnie prosty - w naczyniu układamy na przemian warstwę cukru i lawendowych kwiatów, zamykamy, odstawiamy na dwa tygodnie, by cukier złapał aromat et voilà - można używać! Jeśli nie chcecie, by kwiaty pływały w naparze, wystarczy całość przemielić w blenderze. 

Lawendowe %%%

Czy z lawendy da się zrobić nalewkę? Pewnie!

SKŁADNIKI:

6 łyżek suszu lawendowego/3 szklanki świeżych kwiatów
0,7 l wódki 40% (ja używam Żołądkowej Gorzkiej)
2 łyżki świeżo utartego imbiru
5 cytryn (wg oryginalnego przepisu - moim zdaniem może być mniej, jeśli nie chcesz mocno kwaskowatego posmaku)
ok. 4 cm skórki pomarańczy
kilka goździków (w oryginalnym przepisie były dwa - dla mnie za mało)
szklanka miodu

Wszystkie składniki (oprócz miodu) łączymy i odstawiamy na ok. 2 tygodnie. Następnie dodajemy miód i znów odstawiamy na tydzień/dwa. Po tym czasie nalewkę filtrujemy i przelewy do karafki. 

Natomiast moimi faworytem jest 

syrop lawendowy. Spektakularny rezultat gotowania wody, cukru, soku z cytryny oraz kwiatów lawendy!

Nasz zapas baaaardzo szybko się skończył. Dolewała do herbatki syrop mama, dolewali ciocia z wujkiem, dolewał Rafał, pochłaniałam i ja. ;) Na szczęście, jak co roku, zostawiłam do nowych lawendowych eksperymentów niewielki zapas suszu, więc w ciągu kilku najbliższych dni wznawiamy produkcję tego aromatycznego cuda. Nie umiem opisać Wam jego smaku - nie przypomina żadnego mi znanego.

Jest ziołowy, słodki, upajający. Zdecydowanie zachwycający! I ten piękny różowy kolor...

Do czego go używać? No, do herbat i wody to bankowo, ale polane nim naleśniki, lody i desery również będą smakować wybornie. Możne być także składnikiem zalewy do mięsa.

Lawendowa latte

Zdziwieni?!

Jeśli tak, to nie chcę widzieć Waszych min, gdy przeczytacie, że do coca-coli również dodaję lawendę... ;)

Wracając jednak do kawy - przygotowujemy domowe latte z miodem i kilkoma gałązkami lawendy (ważne, by lawendę dodać już w procesie parzenia). Czekamy aż całość ostygnie. Wyjmujemy gałązki lawendy. Kawę przelewamy do naczynia, dodajemy kostki lodu, trunek mieszamy... oczywiście gałązką lawendy.

Smacznie i estetycznie, prawda?

 fot. offbeat+inspired

Share this:

About the author / Hania

Hania

Hania

Prowadzę plantację lawendy i opisuję swoje doświadczenia z nią związane na tym blogu. Ciebie, Czytelniku, zapraszam w podróż po moich zmaganiach z kapryśną pogodą i uprawą roślin w zgodzie z naturą.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Our website is protected by DMC Firewall!